
Trochę mnie nie było bo byłem zajęty :)...a czym to chyba widać na powyższym obrazku.
Minęło sporo czasu odkąd zacząłem studia, czasami myślę, że zbyt dużo... Sam się sobie dziwię, że tyle czasu jechałem na tym wózku mimo, że czasami pod kołami lądowały nie kłody a sekwoje ;) Na szczęście wszystkie znaki na niebie wskazują, że to już koniec tej katorgi.
Praca dyplomowa...co za farsa ;). Wziąłem pierwszy lepszy projekt, który robiłem w pracy, wykasowałem 60% obliczeń, wywaliłem 90% rysunków, uprościłem wszystko jak tylko się dało i w 1.5tygodnia powstała praca ...buhahaha. Więcej czasu zajęło mi wypełnianie jakiś durnych formularzy i załatwianie podpisów, pozwoleń itp... Banialuki, ot co...ale trzeba odbębnić urzędową pańszczyznę aby móc iść dalej...