11.03.2012

Spacerowa niedziela...




Dzisiaj z racji, że miałem nieco wolnego wybraliśmy się z Elą na spacer po Warszawie ;). Wędrówka pokierowała nas z Krakowskiego Przedmieścia w rejon BUWu więc postanowiliśmy wstąpić tam na kawę. Ogrody na dachu BUWu odwiedzałem wielokrotnie ale nigdy (wstyd się przyznać) nie byłem w środku. Zawsze podobało mi się to proste połączenie surowego betonu ze szkłem i stalą oraz wplątane w to elementy roślinne. Środek również mnie nie zawiódł i nadal uważam, że jest to jeden z najładniejszych obiektów w Warszawie...

8.03.2012

Wewnętrzne fuj....




Baniak sobie rośnie, chwasty są w całkiem dobrej kondycji ale generalnie wnerwia mnie to akwarium. Nie mogę wstrzelić się w nawożenie co objawia się zielenicami na kamieniach i korzeniach oraz nielicznymi kępkami szantrasji. Szczerze mówiąc zastanawiam się nad zmniejszeniem oświetlenia z 4x54W na 2x54W...

Odnośnie samej aranżacji to da się na nią patrzeć ale szału nie ma...prosta do bólu, bez silenia się na oryginalność, bez fajerwerków... aranż budzi we mnie wewnętrzne fuj... Może wypadłem już "z obiegu" albo po prostu "się wypaliłem"?
Czas zabrać się za szukanie materiałów do czegoś poważnego. Póki co staram się wypracować system nawożenia oraz ustawienia sprzętowe (CO2, światło) dla tego zbiornika.

Z ciekawszych rzeczy to rozmnożyły mi się pielęgniczki :). Żółta samiczka od ponad tygodnia wychowuje 15-20 małych apisto, które rosną jak na drożdżach. Te szkraby to można powiedzieć oczko w głowie Eli ;))

25.02.2012

Przymiarka...




"Obudziłem się z bólem głowy, po zakamarkach świadomości błąkał się kac a przecież nic nie piłem... Ciemny pokój, lekko uchylone zasłony, cichy szum klimatyzatora... Dobrą chwilę zajęło mi przypomnienie sobie gdzie właściwie jestem, co robię i jak się tu znalazłem...
Ano tak, jestem w Tokio ;)

Spaliśmy może ze 3h - nie pamiętam która dokładnie była godzina ale za oknem był już mrok. Adam siedział na łóżku chyba równie w słabej kondycji co ja - nie będę silił się na opowieści jaki to jestem odporny na zmianę czasową bo... nie jestem. Matki Natury nie da się oszukać i nawet melatonina łyknięta przed snem tak na prawdę na niewiele się zdała chociaż z drugiej strony problemy z zaśnięciem mogły być spowodowane natłokiem wrażeń z ostatnich 24h. "


Zabieram się powoli za pisanie części trzeciej ;)

13.02.2012

Office tank 3...


Zbiornik biurowy nr2 rozrasta się do granic ;)...czas chwycić za nożyczki i nieco to uporządkować bo rośliny zaczynają wychodzić ze zbiornika...oczywiście jak się zmobilizuję bo obecnie staram się skupić na akwarium domowym.


5DmkII+24-70/2.8L, 34mm, ISO400, f6.3, 1/50s, -0.3EV,

11.02.2012

Życie się toczy cd...




Minęły 4tygodnie od startu...
Aranżacja się rozwija chociaż szczerze mówiąc to mi się nie podoba i chętnie zrobiłbym coś innego ale z braku materiału pomęczę się z nią jeszcze jakiś czas ;). Może jak łodygowce osiągną docelową formę a mchy rozrosną się tam gdzie powinny to layout nabierze rumieńców. Póki co walczę z zielenicami kropkowymi...strasznie mnie one denerwują...

Na dobry początek dnia ;)



Świetny klip...rozwala mnie kawałek Tobina...zawsze lubiłem jego wykręcone dźwięki ;)

7.02.2012

Zraszaczka...





Czy po zakładaniu aranżacji wasz nadgarstek jest opuchnięty a ręka wręcz odpada? Czy macie dość pracochłonnego zraszania roślin i podłoża spryskiwaczką do kwiatów której rączkę trzeba ściskać i ściskać a efekty są mizerne? Czy pojemność spryskiwaczki rzędu 0.5-0.7l rodzi u Was śmiech przez łzy? Jeżeli tak to mam coś dla Was ;)...

Tak, zabrzmiało to jak tani chwyt rodem z telezakupów Mango ;) ale jest w tym sporo prawdy. Przez wiele lat przy zakładaniu nowej aranżacji posługiwałem się standardową spryskiwaczką do kwiatów, którą rozpylałem wodę po podłożu aby je zmoczyć przed sadzeniem roślin a także aby utrzymać wilgoć na sadzonych roślinach. Jeżeliby się zastanowić to podczas zakładania jednej aranżacji w mojej starej 90tce musiałem taką spryskiwaczkę o pojemności 0.5l napełniać z 5-6razy a i tak podłoże nie było zbyt mocno zwilżone (zwłaszcza przy tylnej szybie gdzie jego grubość sięgała czasami 15-20cm). Było to dobre ćwiczenie na nadgarstek ale kurde...no bez przesady, nie po to robię akwarium aby się jeszcze namachać jakąś głupią zraszaczką :P.

Będąc w Japonii podpatrzyłem kilka bardzo przydatnych patentów, które w istotny sposób usprawniają te banalne czynności. Posłużyłem się nimi przy zakładaniu dwóch zbiorników i nie wyobrażam sobie abym mógł robić to w przyszłości w inny sposób.

Pierwszy patent to ciśnieniowa zraszaczka - rodzaj karczera mechanicznego stosowanego np. przy opryskach roślin. Jest to baniak o pojemności 3-5l (zależy jaki się wybierze) z ręczną pompką, którą zwiększamy ciśnienie w zbiorniku. Do tego wąż i lanca z końcówką spryskiwacza wraz ze spustem, który naciskamy (możemy go też na stałe zablokować) i koniec....lanca rozpyla nam wodę tam gdzie chcemy bez machania nadgarstkiem. Jedyne co robimy to co 1-2minuty machamy pompką aby utrzymać ciśnienie w baniaku oraz uzupełniamy wodę (na szczęście nie tak często jak w zwykłej zraszaczce o pojemności dwóch szklanek).

Wydajność takiego zraszacza jest kilkanaście/kilkadziesiąt razy większa od klasycznej zrasaczki a praca tym sprzętem to czysta przyjemność bo możemy dotrzeć do każdego zakamarka a zbliżając końcówkę lancy do podłoża możemy ciśnieniem wody zasklepić dziurę wokół roślin zrobioną przez np. pencetę podczas sadzenia.

Drugi patent do "pistolet" na wąż z różnymi rodzajami strumienia wody (od grubego strumienia jak ze zwykłego węża poprzez prysznicowe krople po mgłę jak z rozpylacza). Taka końcówka bardzo ułatwia zalewanie zbiornika gdzie musimy uważać aby zbyt silny strumień wody nie rozmył podłoża i delikatnych roślin. Ja po prostu umieszczam taki pistolet na krawędzi akwarium, ustawiam mgłę (im więcej wody tym strumień może być silniejszy) i idę odpocząć bo woda sama się nalewa ;).
Polecam każdemu ;)

30.01.2012

Mroźna sobota...



W ostatnią sobotę po dłuższej przerwie postanowiłem odkurzyć aparat i ruszyć na zdjęcia. Wypad nie był długi gdyż mróz dawał się we znaki moim palcom na spuście migawki, które po kilku minutach mimo dobrych rękawiczek zamieniały się w bezwładne kawałki mięsa, które trzeba było reanimować w kieszeni gęsto nimi poruszając ;). Mimo temperatury pogoda była przednia i udało się zrobić kilka niezłych kadrów...a nawet te, które pozornie wydają się zmarnowane czasami mają swój urok ;)...

7D+300/2.8LIS, , ISO400, f4.5, 1/800s, -0.3EV,

23.01.2012

Życie się toczy...




Jakiś czas temu zbiornik został wreszcie odpalony. Póki co jestem zadowolony: rośliny rosną, woda jest MEGA klarowna, filtry mielą wodę, glonów nie widać (jeszcze za wcześnie ;) ), a w toni pływają pierwsi mieszkańcy. Obecnie moje myśli skupiają się głównie nad kwestią wody a konkretnie toczę wewnętrzne rozważania czy zmiękczać wodę (mniejszy osad na szybach) czy też pozostać przy twardszej kranówce. Miękka woda wiąże się jeszcze z jednym projektem, który mam w planach ale nie czas jeszcze aby coś zdradzać. Na parametry techniczne zbiornika jeszcze przyjdzie czas, na razie ważne że....życie się toczy.

Podróż do Japonii cz.2...



Troche to trwało ale jest druga część artykułu ;)

Part 2

18.01.2012

Od bonsai do akwarium ;)...




Wiele lat temu, kiedy w kraju nad Wisłą prawie nikt nie znał produktów ADA - w zasadzie powinienem zapisać, że tylko nieliczni byli w ich posiadaniu (bo sprowadzili je zza granicy za grube pieniądze) - a w sieci niewiele było informacji na ten temat wielu z nas kombinowało co to właściwie jest i czym to się je ;). Ja również się nad tym zastanawiałem i podejmowałem pierwsze próby z lawą, bakteriami, węglem aktywnym i dodatkami nawozowymi:

akwarium 48litrów 1
akwarium 48litrów 2

Rok po tych eksperymentach przyszedł czas na produkty ADA bo wreszcie pojawiły się na naszym rynku. Ich jakość nie pozostawiała wiele do życzenia i przez cały okres prosperity mojej domowej 90tki z powodzeniem stosowałem wiele ich produktów - głównie podłoża, skały i filtrację.

Przy projektowaniu nowego zbiornika zastanawiałem się jakie podłoże wybrać i co dać na spodnią warstwę. Sięgnąłem zatem pamięcią do ubiegłych lat aby przypomnieć sobie to i owo ;). Pamiętam, że podczas wymiany podłoża w 90tce pozostawiłem na spodzie małą warstwę powersandu, z którego z racji że miał już 3lata pozostał sam "szkielet". Ów szkielet wyglądał tak samo jak wkład do filtra biorio a więc był pumeksem - wulkaniczną, szklistą skałą o gąbczastej strukturze z tą różnicą, że wzbogacono go o różne suplementy przydatne dla wzrostu roślin i startu zbiornika.

Początkowo w nowym zbiorniku zamierzałem zastosować lawę wulkaniczną o granulacji rzędu 0.5-2cm ale, że od czasu do czasu interesuję się drzewkami bonsai to zacząłem szukać i zwróciłem uwagę na pewien produkt, który sprawił, że zmieniłem plany ;).
Mowa o podłożu zwanym BIMS. Jest to granulat na bazie pumeksu, który do złudzenia przypomina biorio/powersand a można go dostać w większości sklepów dla miłośników małych japońskich drzewek. Występuje w różnych granulacjach ale dla moich potrzeb postanowiłem wybrać wersję grubą o granulacji 3-8mm.

Miałem szkielet ale postanowiłem iść za ciosem więc węszyłem dalej. Powersand jest mieszaniną torfów więc naturalną koleją rzeczy było poszukanie takiej pozycji w sklepie dla drzewek i....bingo. Znalazłem KETO czyli mieszaninę torfów i gleby pochodzącej z bagnistych rejonów Japonii. Końcowym dodatkiem była AKADAMA czyli podstawowa ziemia do bonsai. Jako, że trochę sceptycznie podchodzę do kwestii ziemi w akwarium postanowiłem zbytnio nie przesadzać z jej ilością więc ostatecznie mój zestaw do akwarystycznego ogródka składał się z:

16litrów BIMS gruby (jedno opakowanie z którego wykorzystałem około 12-13litrów)
1litr KETO
2litry AKADAMA miękka

Całość wymieszałem razem z kilkoma łyżkami pyłu węglowego (aktywowany węgiel drzewny) i pokropiłem obficie biostarterami w płynie EL Easystart i EL filtermedium (nie miałem sypkich bakterii więc korzystałem z tego co miałem pod ręką a było sprawdzone).

Wyszło to co widać na zdjęciu. Nie jest to dokładnie to samo co oryginał bo zakładam, że technologia produkcji jest dużo efektywniejsza, skały pumeksu mogą być selekcjonowane, torf na pewno inny i lepiej rozdrobniony.

Zabawne jest to, że w tym samym czasie gdy rozważałem zakupy potrzebnych produktów znalazłem w sieci materiały, które opisywały niemal dokładnie to samo o czym rozmyślałem ;) więc tylko utwierdziłem się w przekonaniu, że warto zaryzykować.

Akwarium z taką spodnią warstwą zostało zalane i jak narazie prosperuje. Jak to się sprawdzi w dłuższym przedziale czasu to się jeszcze okaże ale póki co jestem dobrej myśli.

Czy warto? Hmm...
Każdy sam musi sobie odpowiedzieć na to pytanie.
Za plus na pewno trzeba wziąć koszty bo za podłoża i pył węglowy (0.5kg) wraz z przesyłkami zapłaciłem 160pln. Oryginalny worek powersand special 16l to koszt rzędu 700pln...

16.01.2012

Home tank: Prelude 2




Po mozolnych przygotowaniach zbiornik wreszcie ruszył ;)

Jak zwykle nie obyło się bez paru wpadek. Po pierwsze okazało się, że materiały (drewno i skały) są nieadekwatne do wielkości zbiornika i to co dobrze wyglądało w 90tce tutaj wydaje się być małe a czasami zbyt małe. Po drugie uporządkowanie i odpalenie wszystkich połączeń (węże filtrów, szybkozłączki, wężyki CO2, zawory podwójne, kolanka itp) w wąskiej przestrzeni technicznej tak aby nic nie ciekło i pracowało zgodnie z założeniami wcale nie było proste. Po trzecie problemem okazała się przestrzeń do wykorzystania. Serio ;). Wydaje się że zbiornik o dnie 120x60cm stwarza wielkie możliwości ale gdy całe akwarystyczne życie pracowało się na dnie 40-50cm to myśli się w tych kategoriach i nagle przy układaniu aranżacji okazuje się że pozostaje 10cm wolnego miejsca bo aranżacja zmieściłaby się w 50cm głębokości ;). Trzeba się przestawić na inne gabaryty niż dotychczas i uczyć się od nowa przestrzeni. Po czwarte jak zwykle pierwotny zamysł aranżacji poległ gdzieś na samym początku gdy okazało się że materiału mam za mało i trzeba zmienić koncepcję obsadzenia. Wyszło ni to mydło ni to powidło ;) Ważne, że wreszcie jest.

Z ciekawostek: to co widać na zdjęciu to nie jest powersand ;)

13.01.2012

Home tank: On The Edge 3 (final)


Przestawiłem zbiornik, zakończyłem prace instalacyjne i czekam na zalanie.

Powiem szczerze, że mam dość...już mi się odechciało zakładać ten zbiornik ;). Po prostu zrobię jakąś aranżację aby była. Nie wziąłem pod uwagę, że do takiego zbiornika potrzeba innego kalibru materiałów niż do 90tki bo nawet używając wszystko co mam nie zapełnię go tak jakbym chciał. Innymi słowy trzeba poszukać dobrego staffu bo duże kamienie ze starego zbiornika w nowym wyglądają jak karły....

6.01.2012

Home tank: On The Edge 2...



Zagłębiłem się w problem, zrobiłem małe rozeznanie w piwnicy oraz dopytałem robotników którzy remontowali mieszkanie i doszedłem do wniosku, że moje początkowe założenia były błędne ;). Strop wcale nie jest typu Klein'a ale ponieważ nie dysponuję odpowiednią literaturą nie jestem w stanie określić jego dokładnej nazwy...zresztą jest to mało istotny szczegół. Strop oparty jest o prefabrykowane belki żelbetowe w rozstawie co 60cm a między nimi rozparte są prefabrykowane łuki (odcinki około 50cm), które przenoszą obciążenie na belki. Niewiadomą jest co stanowi wypełnienie stropu od góry ale stawiam na jakiś lekki beton lub beton wymieszany z gruzem, "polepa" czy inny "syf" ;). Oczywiście w mieszkaniach konstrukcja łuków jest przykryta jakimiś płytami aby sufit był płaski...niestety owe płyty pękają na połączeniach co dało się zaobserwować przed remontem.

Po przemyśleniach i pewnym małym eksperymencie doszedłem do wniosku, że to posadzka wpływa na pojawianie się fal w akwarium a dokładniej energia przekazana na posadzkę jest częściowo oddawana przedmiotom które na tej posadzce stoją. Podczas zdejmowania klepki w przedpokoju okazało się że pod nią jest piasek stabilizowany cementem wymieszany z wiórami/gruzem (nie potrafię dokładnie określić bo było to już jakiś czas temu a wiem to od osób trzecich ;) ) Podłoże to było na tyle nieskonsolidowane że można je było bez większego problemu zgarniać szuflą stąd wniosek że analogiczna sytuacja jest w pokoju - podłoże pod klepką nie ma odpowiedniej sztywności i "pracuje". Można powiedzieć, że klepka jest "pływająca" i na dobrą sprawę trzyma się głównie dzięki materiałowi uzupełniającemu wciśniętemu w szpary między deseczkami i lakierowi na powierzchni ;). Mój eksperyment polegał na napełnieniu dużego garnka wodą, stawianiu go w różnych miejscach na podłodze i skakaniu w jego okolicy. Okazało się, że wszędzie po skoku pojawiała się wibracja na powierzchni wody w garnku. Po zrobieniu podobnego eksperymentu w kuchni i przedpokoju gdzie została zrobiona wylewka betonowa zbrojona siatką a następnie położona terakota owo zjawisko nie występowało. Niestety bez całkowitego zerwania klepki, którą chcieliśmy zachować, i wymianie warstw posadzkowych nie uda się zniwelować tego problemu. Możliwe że z czasem pod wpływem obciążenia od akwarium warstwy się ścisną i będą mniej podatne na uderzenie ale pewności nie ma.

Suma sumarum postanowiłem przenieść akwarium pod ścianę nośną gdzie jego podstawa będzie zahaczała o minimum 3belki stropowe a siła będzie przekazywana prawie na podporę a nie na środek rozpiętości stropu.

4.01.2012

Home tank: On The Edge...




Wczoraj próbnie zalałem zbiornik i niestety moje obawy związane z jego lokalizacją się potwierdziły - akwarium wzmaga drgania stropu :(....

W fazie projektowej zastanawiałem się czy strop zniesie obciążenie rzędu 400-500kg na powierzchni 1m2. We współczesnym budownictwie przy dwukierunkowo zbrojonych stropach żelbetowych jest to niewiele i taki zbiornik mógłby stać bez problemu ale niestety mieszkam w bloku z 1947r. Nie mam pewności jakie dokładnie są tu stropy ale jestem niemal pewny że jest to strop Klein'a czyli ceramiczny (ceglany) gęstożebrowy. Niestety planowany zbiornik stoi w najgorszym możliwym miejscu - na środku rozpiętości stropu wzdłuż belek nośnych przy ścianie międzylokalowej, która dodatkowo obciąża strop. W czym tkwi problem? Otóż w tym że strop poddany obciążeniu od zbiornika nie jest wystarczająco sztywny i gdy podskoczę przy napełnionym zbiorniku lub w odległości 1-1.5m od niego na powierzchni wody pojawiają się mini fale. Niby nic wielkiego ale budzi moje obawy, które są spotęgowane tym, że pode mną nikt nie mieszka więc nikt nie zasygnalizuję mi że coś niedobrego się dzieje (zarysowanie sufity/ściany, odpadający tynk itp).
Inżynierski nos podpowiada mi, że poza dyskomfortem psychicznym nie ma zagrożenia ale na chwilę obecną nie wiem czy chcę podejmować ryzyko i skłaniam się ku zmianie koncepcji układu mebli w pokoju...


5DmkII+17-40/4L, 24mm, ISO200, f10, 6s,