27.06.2011

Czerwiec się kończy :)....


Znowu brakuje czasu i zanim się obejrzałem minął kolejny miesiąc bez wpisu ;)...
Ostatnie 3tygodnie były makabrycznie intensywnie pod względem projektowania ale na szczęście udało się nieco odpocząć w długi weekend z dala od zgiełku wielkiego miasta. Co prawda pogoda nie dopisała, raz padał deszcz aby za chwilę wyszło słońce ale odzyskałem trochę sił a przy okazji porobiłem kilka zdjęć nieco z innej bajki czyli "portretowo" ;)

5DmkII+70-200/4L,
5DmkII+Takumar 50/1.4, ISO800, f1.7, 1/320s,

29.05.2011

Maj się kończy....


Tak...troche mnie nie było ale sporo się działo i nie było czasu ;)
Maj był dość intensywnym miesiącem: obrona dyplomu (wreszcie mam inż. przed nazwiskiem), wesele siostry mojej dziewczyny, dwie sesje konkursowe i jeszcze kilka innych mniejszych spraw, które zajęły moją głowę. Zresztą mamy już wiosnę więc chyba lepiej spędzić trochę czasu na dworze ze znajomymi/ukochaną niż siedzieć przed kompem ;).
Tydzień temu odwiedziłem po dłuższej przerwie siedzibę ADA Poland gdzie wspólnymi siłami robiliśmy sesję zbiornika Adama Paszczeli. Oczywiście poza "pracą" był czas na odrobinę relaksu przy grilu i lampce czegoś mocniejszego :))) To był męczący weekend ale bardzo owocny i mimo wszystko pełen relaksu ;). Namawiano mnie oczywiście do powrotu do akwarystyki ale nie przyniosło to efektu...chociaż nie powiem abym nie zatęsknił za akwarium...

23.04.2011

Wesołych Świąt...


Wiosna w pełni, pogoda całkiem niezła więc...

Wesołych Świąt, dużo radości, pojemnych brzuchów i małych wyrzutów sumienia po chwilach obżarstwa :)

5DmkII+300/2.8LIS, , ISO320, f3.5, 1/640s, EV-0.3

22.04.2011

Banialuki...


Trochę mnie nie było bo byłem zajęty :)...a czym to chyba widać na powyższym obrazku.
Minęło sporo czasu odkąd zacząłem studia, czasami myślę, że zbyt dużo... Sam się sobie dziwię, że tyle czasu jechałem na tym wózku mimo, że czasami pod kołami lądowały nie kłody a sekwoje ;) Na szczęście wszystkie znaki na niebie wskazują, że to już koniec tej katorgi.
Praca dyplomowa...co za farsa ;). Wziąłem pierwszy lepszy projekt, który robiłem w pracy, wykasowałem 60% obliczeń, wywaliłem 90% rysunków, uprościłem wszystko jak tylko się dało i w 1.5tygodnia powstała praca ...buhahaha. Więcej czasu zajęło mi wypełnianie jakiś durnych formularzy i załatwianie podpisów, pozwoleń itp... Banialuki, ot co...ale trzeba odbębnić urzędową pańszczyznę aby móc iść dalej...

10.04.2011

Rodzimy się by żyć, żyjemy by umierać...



Dzisiaj kawałek, który mnie ostatnimi czasy nakręca....jakoś tak zawsze pozytywniej mi się robi.

"Mimo świata, który kocha i rani nas dzień w dzień
Gdzieś na szczycie góry, wszyscy razem spotkamy się..."

4.04.2011

Na spalonej ziemi...


Jakiś czas temu (będzie już chyba ze 4tyg) otworzyłem sezon rowerowy i w miarę możliwości pogodowych śmigam po swoich ścieżkach.... W niedzielę z racji na wspaniałą pogodę wybrałem się na dłuższą przejażdżkę aby przy okazji zrobić kolejne ujęcie do pewnego cyklu zdjęciowego, który sobie wymyśliłem. Przejeżdżając wzdłuż trasy siekierkowskiej mijałem wypalone trawy ciągnące się od trasy w kierunku elektrociepłowni Siekierki. Nagle na tej wypalonej ziemi, nie dalej jak 20-25m zauważyłem spacerującego sobie bażanta. Zatrzymałem się nie licząc na wiele...w zasadzie to byłem pewny, że jak tylko się zatrzymam czmychnie szybciej niż ja zdążę cokolwiek zrobić :). Ale nie...nie uciekł. Wyciągnąłem czym prędzej z plecaka aparat i powoli zbliżyłem się robiąc mu kilka fotek zanim znikł w trawie. Niby nic wielkiego a cieszy...bo to mój pierwszy sfotografowany bażant :). Żałuję że nie miałem ze sobą innego aparatu bo pełna klatka do ptaszorów to tak niekoniecznie :)...no i AF by się lepszy przydał.

5DmkII+300/2.8LIS, , ISO500, f5, 1/400s, EV-0.7

26.03.2011

Kiedy to minęło?


Obudziłem się dzisiaj starszy o kolejny dzień ale ten dzień różni się od innych....dzisiaj stuknęły mi 32lata. Kiedyś cieszyłem się z urodzin a teraz to już tylko kolejny rok bliżej do trumny :))
Patrząc rano przez okno aż przetarłem oczy ze zdumienia - najwidoczniej w nocy zima przeprowadziła ostatni desperacki atak i przykryła Warszawę śniegiem. Na szczęście do 13stej niemal cały się rozpuścił więc po południu ruszyłem na rower, czas szlifować kondycję ;).
Na pewno 2rzeczy zapamiętam z tego dnia - dzisiaj Adam Małysz zakończył karierę a w nocy przestawiamy zegary na czas letni....

Aby nie było zbyt nostalgicznie to wstawiam widokówkę z Tatr w jesiennej aurze.

5DmkII+24-70/2.8L, 24mm, ISO200, f10, 1s,

24.03.2011

Władcy grani...


Kilka razy wędrując po najwyższych szlakach Tatr dane mi było spotkać pewne parzystokopytne, które swoją kondycją, zwinnością i odwagą zdeklasowałyby każdego alpinistę :) Mowa oczywiście o kozicach - niepisanych władców górskich grani. Żyją w trudnych warunkach ale świetnie dają sobie radę pokonując przewyższenia w czasach nieosiągalnych dla nas. Sam byłem świadkiem jak kilka z nich przebiegło sprintem kilkaset metrów pod górę pokonując około 200-300m przewyższenia o sporym nachyleniu. Ehh..gdyby człowiek tak potrafił :) Dodatkowo potrafią przeskakiwać po takich półkach skalnych, że od samego patrzenia ścina się krew w żyłach.
Powyższą spotkałem powyżej Szpiglasowej Przełęczy - aby mnie ominąć skręciła ku Dolinie Pięciu Stawów, przeskoczyła po kilku półkach na skraju przepaści, na chwilę się zatrzymała, popatrzyliśmy sobie w oczy (była ode mnie 7-10m) i pobiegła dalej...

5DmkII+70-200/4L, 109mm, ISO400, f7.1, 1/640s

23.03.2011

19.03.2011

Leniwa sobota...


Dzisiaj na lekkim kacu po wczorajszej imprezie z okazji "witania wiosny" ;) poprzeglądałem z sentymentem katalog z zeszłorocznej wyprawy w Tatry. Przywołało to wiele wspomnień, tych miłych jak i niemiłych kiedy odmrażałem sobie dupę gdzieś wysoko na szlakach zarzekając się, że nigdy więcej :). Tia...dałbym wiele aby tam wrócić i to nawet w te najgorsze czasy...
W oczy rzuciła mi się orzechówka więc postanowiłem ją wrzucić. Ciekawy ptak z upierzeniem, które sprawia wrażenie ruchu przez co na wielu zdjęciach z dłuższymi czasami pióra wydają się poruszone.
Tego osobnika dorwałem w czasie postoju nad Morskim Okiem gdzie nocowałem aby następnego dnia udać się na Szpiglasową..ale to już innym razem.

Tak sobie pomyślałem, że trzeba by wrzucić kilka zdjęć na aquadesign.pl bo ostatnią aktualizację robiłem z 1.5miecha temu ale chwilę potem przeszedł mi ten pomysł ;)....cóż zrobić, leniwa sobota...

5DmkII+70-200/4L, 200mm, ISO640, f4.5, 1/160s

12.03.2011

Sekcja zwłok....


Stało się to co odkładałem od dawna :) - zlikwidowałem 90tkę.

Dzisiaj o 10:30 zacząłem patroszenie trupa. Na pierwszy ogień poszły organy wewnętrzne - korzenie i kamienie oraz resztki gałęzatki. Ponieważ czynność ta nie zajęła wiele czasu więc zabrałem się za odławianie tkanki żywej (ryby i krewetki) oraz upuszczanie krwi.... O 11:30 potwierdzono wstrzymanie pracy serca....wielki stalowy filtr kubełkowy został wyłączony i wypięty z krwioobiegu. Komory serca oraz główne aorty zostały oczyszczone z osadów, wypięto inhalator (zewnętrzny dyfuzor CO2) i odstawiono w kąt...
Kolejnym krokiem było zapakowanie ostatnich szczątków (podłoża) do pięciu czarnych worków, które przetransportowano do lokalnej kostnicy (śmietnik) celem utylizacji....
Ubabrany we krwi (wodzie) po pachy usiadłem na łóżku aby chwilę odpocząć i powspominać lepsze czasy nieboszczyka.

To jednak nie było ostatnie moje słowo w akwarystyce ;). Nie mogłem pozbyć się tak po prostu ryb i krewetek więc wskrzesiłem swojego frankensteina - tym razem bez podłoża - po prostu aby zwierzęta miały gdzie żyć. Żeby nie było im za smutno wrzuciłem kilka korzeni, siatkę separującą podłoże, kilka kamieni i odrobinę gałęzatki. Wyczyszczony filtr z wypiętym dyfuzorem zadziwił mnie swoją mocą :)

Generalnie rzecz ujmując zrobiłem przechowalnię, którą mogę bardzo szybko zlikwidować - wyjmowanie zamulonego podłoża to jednak najbardziej pracochłonne zajęcie.

Korzenie zostały poddane godzinnej kąpieli w wodzie z chlorowym wybielaczem w celu dezynfekcji i zabicia glonów. Większość wrzuciłem do akwarium ale część powędrowała do "magazynu" spoczywając obok przeróżnych kamieni, których używałem w aranżacjach na przestrzeni ostatnich lat (dobrych materiałów się nie sprzedaje :) )


5DmkII+24-70/2.8L, 50mm, ISO1600, f6.3, 1/80s, EV-0.7

10.03.2011

Siostro, proszę odłączyć respirator....


Dzisiaj odwiedziłem mojego starego przyjaciela, moją 90tkę...
Nie ma co się rozwodzić - pacjent jest na granicy śmierci i jego dni na tym świecie są policzone...
Nie kłamałem pisząc jakiś czas temu, że akwarium jest w fazie całkowitego rozkładu - zresztą powyższe zdjęcie mówi samo za siebie. Szukam chyba już tylko czasu i sposobności aby ostatecznie odłączyć wszelką aparaturę podtrzymującą jego ostatnie podrygi na tym padole łez ;)
Dawno nie widziałem tak zaniedbanego zbiornika....i niech mi nikt nigdy nie mówi, że opieka nad akwarium nie jest konieczna ;)

Siostro, proszę odłączyć respirator...on już długo nie pociągnie...

28.02.2011

Stara miłość nie rdzewieje?


Chyba zwariowałem....
Odwiedziłem w weekend rodziców i chwilę posiedziałem przed moim starym flagowym akwarium. Obraz nędzy i rozpaczy to chyba zbyt łagodne określenie tego co zobaczyłem - szyby zasyfione tak, że mało co widać, wszystko obrośnięte krasnorostami i innym badziewiem (zielenice, szantrasje, troche nitek, okrzemki) a nade wszystko mega syf. Pomyślałem sobie, że chyba pora je zlikwidować - w sensie, zakończyć życie, wyczyścić, odłączyć filtr, oświetlenie i czekać na lepsze czasy...no bo przecież nie sprzedam filtra, szafki, szkła ani oświetlenia :)

Siedząc w niedzielę w rozświetlonym pokoju i patrząc się na jedną ze ścian w mojej głowie z wolna zaczął kiełkować pomysł - a gdyby założyć sobie jakieś małe akwarium? :) Na początku pomysł wydał mi się zwariowany ale.....czy na pewno? Na razie intensywnie o nim myślę...może rozejdzie się po kościach a może nie....kto to wie? :D

Jak to mawiają: stara miłość nie rdzewieje....

Tak sobie myślałem patrząc przez okno i gapiąc się w obiektyw :)

19.02.2011

Brakuje mi czasu...

Dawno nic nie napisałem i mogłoby się wydawać, że sobie odpuściłem ;). Nie, nie odpuściłem sobie - po prostu proza życia zmusiła mnie do weryfikacji zamierzeń, które były chyba zbyt ambitne. Planowałem zamieszczać wpisy regularnie, może nawet raz na tydzień ale z powodu natłoku pracy i wypalenia fizycznego (innymi słowy "wypraniu mózgu" :) ) okazało się to niemożliwe. Od miesiąca nie zrobiłem ani jednego zdjęcia, prawie żadnego nie obrobiłem bo zawsze znalazło się coś innego do roboty. Mam nadzieję, że niedługo się to zmieni bo mimo, że lubię zimę to jednak zacząłem tęsknić za wiosną.

Jedyny pozytyw ostatnich kilku tygodni to fakt, że moja wieloletnia gehenna na Wydziale Inżynierii Lądowej chyba wreszcie dobiega końca. Na razie nie świętuję bo nie chcę zapeszać....a może po prostu mam już tak dość tego wydziału że nie wierzę w możliwość jego ukończenia? :)
Papier, papier jest najważniejszy....takie czasy niestety...

Dzisiaj bez zdjęcia.